Zwiedzamy Nanjing!

Prowincja Jiangsu, jak na razie, prezentuje nam się z jak najlepszej strony. Nanjing to już kolejne po Suzhou, miasto, które naszym zdaniem, naprawdę warto odwiedzić przebywając w tych okolicach. I chociaż Suzhou pozostanie naszym absolutnym numerem jeden, to nie ma wątpliwości, że i Nanjing skradł nasze serca.

Na zwiedzanie miasta mieliśmy zaledwie dwa dni, ale Scott bardzo się postarał, żebyśmy w tym krótkim czasie, zobaczyli jak najwięcej.

Pogodę mieliśmy raczej pochmurną, chwilami nawet deszczową, ale lepsze to niż upały, więc byliśmy zadowoleni. Dzięki temu, na pewno było też mniej turystów, więc chodzenie było przyjemniejsze.

Pierwszym punktem programu był park nad jeziorem Xuanwu. Po lunchu pojechaliśmy zobaczyć popularną księgarnię: Librairie Avant-Garde, która służy również jako czytelnia i ma nawet półkę z książkami po angielsku (co w Chinach nie jest częste). Co ciekawe, na jednej ze ścian, wisi wielki krzyż. Scott mówi, że to najładniejsza księgarnia w Chinach i faktycznie nie można odmówić jej uroku i specyficznej atmosfery.

Następnie udaliśmy się zobaczyć The Presidential Palace, a wieczorem, po obiedzie, zwiedziliśmy świątynię konfucjańską. Na zakończenie dnia, popłynęliśmy w rejs kanałami.

Drugi dzień poświęciliśmy w całości na zwiedzanie ogromnego terenu Zhongshan Mountain National Park, na który składają się: The Ming Tomb Scenic Area, Meiling Palace, Open-air Music Hall oraz Linggu Scenic Area.

Podsumowując, były to bardzo intensywne dwa dni!

Nanjing to miasto bardzo ważne ze względów historycznych, gdyż miało tu miejsce wiele przełomowych wydarzeń. My po raz pierwszy mieliśmy okazję dowiedzieć się tak wiele o czasach Republiki Chińskiej. Dla tych mniej obeznanych we współczesnej historii Chin, dodam że był to okres po upadku ostatniej dynastii (Qing) i przed powstaniem Chińskiej Republiki Ludowej.

The Presidential Palace.

The Presidential Palace ma ponad 600 lat. W tym czasie pełnił wiele funkcji, z których wymienić chciałabym jedną. Otóż to tutaj, 1 stycznia 1912 roku, Dr Sun Yat-sen został zaprzysiężony na tymczasowego prezydenta republiki. Urząd sprawował zaledwie kilka miesięcy, ale wydarzenie to jest oficjalną datą powstania Republiki Chińskiej.

Kolejne lata przyniosły kolejne zmiany i kolejne funkcje, ale pałac ponownie stał się siedzibą prezydenta, gdy w 1948 roku na to stanowisko został wybrany Chiang Kai-shek. W kolejnym roku, obiekt został zajęty przez Chińską Armię Ludowo – Wyzwoleńczą i aż do 2000 roku, znajdowały się tam różne urzędy prowincji Jiangsu. Obecnie jest to muzeum.

Teren pałacu to nie tylko budynki, w których mieściły się biura, ale również rozległy park z jeziorkiem i pawilonami, z których jeden zasługuje na szczególną uwagę. Mowa o Buxi Zhou, czyli kamiennej łodzi, która jest jednocześnie najstarszą budowlą wśród pałacowych zabudowań.

Fuzi Miao.

Swiątynię konfucjańską mieliśmy okazję zobaczyć już po zmroku, co wzmogło atmosferę miejsca. Piękne oświetlenie i tylko nieliczni zwiedzający, sprawili, że było to wyjątkowe przeżycie. To naprawdę bardzo klimatyczne miejsce, w dodatku pełne ciekawych eksponatów, zdjęć i informacji. Można tam zobaczyć m.in. wielkie skarpetki, w całości pokryte ściągami, które spisał jeden z uczniów, żeby pomóc sobie na egzaminie. Bardzo ciekawe są również stare fotografie przedstawiające uczniów.

Natomiast statua Konfucjusza stojąca tuż przed wejściem, mierzy ponad 4 metry i waży 2,5 tony. Obecnie jest to największy, wykonany z brazu, posąg słynnego myśliciela w Chinach.

Świątynia znajduje się tuż nad kanałem, a na ścianie po jego drugiej stronie, zobaczymy dwa wielkie smoki bawiące się perłą. W nocy robią niesamowite wrażenie.  

Rejs.

Pierwszy raz mieliśmy okazję popłynąć w rejs kanałami po zmroku. Zabytkowe centrum miasta jest naprawdę pięknie oświetlone, więc była to bardzo przyjemna wycieczka. Mijaliśmy stare budynki, piękne, bogato zdobione mosty i zaciszne zatoczki.

Zaczepiła nas młoda dziewczyna, siedząca obok, która miała niespotykanie dobry angielski. Mówiła, że widziała nas juz wcześniej, w pałacu i pytała, czy my też ją pamiętamy. Zrobiła to z taką nadzieją w oczach, że serce dosłownie mi się krajało, gdy mówiłam jej, że nie, niestety jej nie pamiętamy.

DSC_0371 DSC_0445DSC_0401DSC_0426DSC_0525DSC_0550DSC_0567

6 przemyśleń na temat “Zwiedzamy Nanjing!”

  1. ~Ottavio pisze:

    Hi, I’m Ottavio.

    I want congratulate with you for these enchanting photos.
    Greetings from Italy

    1. malgorzatakluch pisze:

      Thank you Ottavio and greetings from China :)

    2. ~Kasper pisze:

      Hello Ottavio!

      Thank you for your comment and kind words.
      Gosia is responsible for taking all of these great photos :)

      Greeting from China!

  2. ~Ottavio pisze:

    Hi, I’m Ottavio.

    I want congratulate with you for these enchanting photos.

  3. ~Barbara pisze:

    Rzeczywiście bajkowe i jak pokazują Wasze zdjęcia bardzo zadbane miejsce. Czy w muzeach lub też historycznych kompleksach są przewodnicy, którzy oprowadzają wycieczki lub indywidualnych zwiedzających, tak jak w Polsce, czy innych krajach europejskich?
    Chciałam jeszcze spytać o noszenie maseczek na twarzach, (widzę ją u chłopka na zdjęci z księgarni),
    jak bardzo ten zwyczaj jest rozpowszechniony i czy Wy również z nich korzystacie?

    1. ~Kasper pisze:

      W wiekszosci miejsc jest opcja wynajecia przewodnika oprowadzajacego w jezyku chinskim za dodatkowa oplata. W znanych miejscach jak Terakotowa Armia czy Zakazane Miasto, angielski przewodnik sam nas znajdzie ;) Tak ze jesli nie zostalismy w ciagu 5 minut zaczepieni przez kogos oferujacego zwiedzanie po angielsku mozna smialo zakladac, iz takowego nie ma :).
      Co do maseczek, bywa roznie. Np. teraz ciagle pada, takze powietrze jest calkiem swieze i takiej potrzeby nie ma. Najczesciej widzimy Chinczykow w maseczkach gdy robi sie sucho i cieplo, wtedy zanieczyszczenie powietrza daje sie odczuc.
      My maseczek nie nosimy z bardzo prozaicznych powodow…sa dla nas niewygodne. Standardowe modele sa male i posiadaja ‚zaczep’ za uszy. Ja osobiscie nie wytrzymuje dluzej niz 2 minut z cienkim rzemyczkiem za uszami, bardzo irytujace a na dluzsza mete bolesne. Nie widzielismy jeszcze modeli z paskiem zachodzacym za glowe, zamiast za uszy. Ale tak naprawde nie rozgladalismy sie za bardzo za nimi. W Suzhou nie ma tak duzo ciezkiego przemyslu [podobno w wiekszosci sa to fabryki produkujace telewizory] i powietrze jest calkiem znosne :)

Odpowiedz na „~BarbaraAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>